• Wpisów:47
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:197 dni temu
  • Licznik odwiedzin:3 576 / 1066 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kim tak na prawdę jesteśmy?
Małymi trybikami w wielkiej machinie rządzącej światem.
Nastawionej na zysk, nawet przez wyzysk, ogłupianie ludzi, mydlenie im oczu,oszustwa, zaszczepianie kłamliwych potrzeb.
Nastawionej na komercjalizm,na osiąganie czegoś w ogromnej ilości chociaż niekoniecznie da to szczęście i jest to potrzebne.
Więc kim jesteśmy?
Niemymi ludzikami bez zdania, bez szansy na jego wyrażenie, na zmianę świata?
Nic nie znaczącym ogniwem słabego społeczeństwa gdzie sam nie znaczysz nic?
Czy mały ognik wśród mas może, który może, a nawet musi, bez którego nie istniało by społeczeństwo, albo było by wybrakowane?
Żadne społeczeństwo, żadna masa nie jest tak niezmienna aby człowiek o ile chce, mający swoje zdanie, zdrowe poglądy nie mógł ulepszyć tego co istnieje.
Ile znaczy społeczeństwo bez wybitnych postaci kierujących nim, zaszczepiających ideologię?
Każdy z nas spełnia jakieś zadanie, tworzy historię, jaką ?
To zależy od nas.
Bo możemy być nikim bez zdania, ale też kimś kto zmienia świat, ludzi.
Może nie pozornie, może bez pompy, ale za to z jaką klasą!
Bo liczy się efekt i czasem nie potrzebna jest droga po trupach, nie powinno jej być, ani wielkie halo towarzyszące nam.
Zmieniać świat powinniśmy na co dzień, codziennie.
Może i powoli, ale sukcesywnie i z efektem.
Każdy mały człowieczek, nie pozorny patyczak jest bohaterem codzienności.!
Nawet ja, choć w to ciężko uwierzyć, ale jeżeli podniosę tyłek z fotela i zechcę coś, zacznę działać to zmienię ten parszywy świat pełen przemocy, korupcji, biedy i innych chorób współczesności na odrobinę lepszy.
Czasem aby zmienić świat należy zacząć od siebie, ażeby nie iść pomiędzy ludzi z klapkami na oczach, głosząc, i czyniąc błędne rzeczy. Bo to może przynieść efekt przciwny oczekiwanemu. Zmieniając kogoś na siłę, wmuszając mu nasze poglądy niszczymy jego, siebie i świat jeszcze bardziej.Pogłębiając pogląd o tępym nic nie mogącym ludziku.


 

 
Definicja raju to rzecz względna. Każdy ma swój własny zakątek zwany rajem dający szczęście i poczucie bezpieczeństwa.
Nie ważne gdzie jest i co to jest. Ważne że ty czujesz się tam dobrze.
Twój azyl, jest tam gdzie możesz odpocząć od męczącej, szarej, strasznej codzienności.
Tam gdzie chowasz sie przed bólem.Tam gdzie pokładasz nadzieję i snujesz marzenia.

Piszcie proszę w komentarzach tytuły książek, które warto przeczytać
Twój azyl... twój raj.... Twoje szczęście...
  • awatar Hachie: Wiele jest książek wartych przeczytania. Osobiście lubię książki z typowo młodzieżowo-romansowej serii: Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty :D Zapraszam do mnie!
  • awatar Z książką W obiektywie: ja osttanio czytałam Żniwa zła, aktualnie czytam Sprostowanie, a przymieram sie do Cukierni w Ogrodzie:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Niestety nic nie trwa wiecznie wracaj serce grzeszy Kucam bo sił nie mam wstać dziś to nie po raz pierwszy Czasami znowu szczęście nic nie jest tak jak wcześniej Odeszło światło zanim odeszło powietrze

Jest dobrze, to znaczy nie jest źle.Jest nawet dobrze, nie do końca źle.
Jest nawet fajnie, tylko tak jakoś..





Nie jest źle bo jest dobrze, ale to dobrze nie jest takie fajne jak się wydawało na początku, kiedy diabeł przykrył oczy bo teraz wiesz że nie jest tak fajnie jak się wydawało.

Jest dobrze, nie jest źle.
Mam szczęście.
Co nie?!


Jest bardzo dobrze, chodź mogło by być lepiej, ale nie narzekam bo jest lepiej niż wtedy gdy było całkiem źle i teraz jest nawet dobrze.
Całkiem dobrze.

Fajnie że mam to co mam i nie mam mniej bo teraz jest dobrze tylko mniej niż bym chciała, ale więcej niż miałam.,

Tak jest fajnie bardzo nie tak bardzo troszkę, ale nie za wiele.

Jest fajnie.Nie jest źle mogło by być lepiej?

Tylko jeżeli zechcę.

Ale mam dużo, wiem to mam zbyt wiele, ale egoistycznie nie zrezygnuję z tego.

Bo jest dobrze.

Myślisz mogło by być lepiej, ale po co, żeby było tobie miło.

Tak.

To i tak ci nic nie da bo nie masz wartości.

Ale ja cieszę sie z tego co mam bo mogło by być gorzej.

A JA MAM TAK WIELE.

Doceń to zanim będzie za późno.

Ale na razie.Jest dobrze, nie lepiej niż u innych, al i tak lepiej niż było i lepiej niż być powinno.
Tak jest dobrze, powoli będzie lepiej...
Całkiem lepiej...
 

 
Nie puszcza, nie pociesza, nie rozpieszcza i nie wzrusza
Nie śmieszy, nie cieszy, nie pomaga nic ulepszyć

Tak to już jest wszystko przemija. Przychodzi i odchodzi tylko dlaczego tak szybko, w czasie nieodpowiednim do tego i dlaczego tak niespodziewanie? Ja się pytam dlaczego Bóg zabiera mi sprzed nosa osoby do których jestem przywiązana! Dlaczego muszę dostosowywać się do zmian, których nie chcę.Znika mój spokój, radość.Łatwe życie nie jest wiem,ale mimo lat człowiek jest tak głupi, ze mimo głosu rozsądku nie chce mu wierzyć. Bo dobrze jest jak jest. Zmiana to ból.
Zapomnisz, zapomnisz,odrzucisz, poznasz,zapomnisz. To minie.Nie ma wyboru.

Jest czas narodzin i jest czas zgonu
Tak jak czas zasiewu i czas plonów
Przemijanie wszystkich ludzi dotyczy
Każdy ze swych grzechów będzie musiał się rozliczyć po śmierci

Tylko dlaczego?!Pytanie częste retoryczne.Brak odpowiedzi.Odpowiedź dobrze znana.
Wiadomość. Niedowierzanie, obojętność, dochodzą emocje.Człowiek się budzi, otwiera oczy.Zaciska je tamując łzy.Trzyma się twardo ale nie ma ochoty świętować bo wie że po nim nieuniknione rozstanie.Wracasz do siebie.Ciemno, cicho, głucho, wszyscy śpią.Wybuchasz....
Zabrałeś zabrałeś zabrałeś....!!!!Dojmujący smutek płynące w samotności łzy.Dlaczego?
Bo nikt nie musi wiedzieć ze cierpię...że płaczę.

Nie mogę przestać myśleć, że wskazówka się przemieszcza
Oddala, nie cofa tylko szybko rwie do przodu
Nie mogę się pogodzić z tym uczuciem zawodu
Jakiego? - pytasz, przecież nic się nie dzieje

Myśli wspomnienia radości smutki, problemy.Wspomnienia.
Dziękuję.Dziękuję za życie które dostałam bo teraz zapewne bym nie żyła.Ciało niby zdrowe, dusza umarła.Teraz żyję wiem , ze chciano mi pomóc.Dziękuję za to ze tak wiele mi poświecono.Czasu, pieniędzy, radości....Zbyt wiele by wymieniać.Dziękuję za każdy uśmiech, pomoc, radość napomnienie, pouczenie,wyjaśnienie.Makaron szyszki i poparzone klejem palce.Pepsi chipsy i otwarte serce. Za to że zawsze mogłam wpaść z wizytą.
Dziękuję
Pomogło.trochę, wcale, za bardzo.
Dziękuję.Nie zapomnę.Będę pamiętać.Wspominać.Wracać.Mieć nadzieję.Szukać.Trwać.Słuchać.Kochać.Pomagać.Budować.Wypełniać wolę.
Będę.
Dziękuję.Za wszystko.Za tak wiele.Przepraszam ,że dopiero teraz.
To nie koniec...
 

 
Świat jest pełen sprzeczności, niezrozumienia i bólu, ale też dobra, miłości i radości.
Każdy z nas podejmuje decyzje, których skutki sam ponosi.
Pewne rzeczy wydają się nam bez sensu.... czy mają go?
Proszę pomóżcie.!
Wytłumaczcie mi jaki jest sens w świadomym zadawaniu sobie bólu?
Czy to masochizm ?
Co ludziom daje cięcie się?
Przecież to chyba nie jest dobre.
Mam swoje specyficzne zdanie na ten temat, może dlatego że nigdy to nie dotyczyło mnie.
Ale dotyczy innych.
Chcę poznać różne punkty widzenia.
Aby zrozumieć chodź troszkę to co pcha ludzi do takich czynów.
Pragnę to zrozumieć, co jest tak magicznego w żyletce, lekach ,cięciu się, że pociąga tak wielu ludzi?
Skąd człowiek wpada na ten pomysł?
Pomóżcie mi zrozumieć.
Co się dzieje z takimi ludźmi?
Co ja mam robić?
Jak mam pomóc?
Po co to do cholery się robi?!
Przecież to autodestrukcja... chyba.
Są inne sposoby aby poradzić sobie z życiem.
Czy to jest takie piękne?!
 

 
Nie myśleć.
Oh jaki piękny jest żywot człowieka "głupiego" - nie myślącego.
Nie martwiącego się.
Nie zastanawiającego się...
nad teraźniejszością, przeszłością, przyszłością.
Łatwiejsze jest życie bez zamartwiania się, bez zbędnego "myślenia".
Brak nieprzespanych nocy, brak stresujących poranków.
Wolność....
Czy da się tak wyłączyć?
Choć na chwilę.
Czasem mi się udaje, ale zaraz po chwili spokoju wracają natrętne myśli.
,, a co jeśli? A gdyby tak? A może? ...."
Nie myślisz= nie czujesz?
Było by tak...prosto
O wiele prościej...
  • awatar Głupie Lesby: Też często zazdroszczę głupim ludziom tego braku natłoku myśli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Coraz bardziej się boję.
Strach bywa paraliżujący.
Na horyzoncie nie widzę realnego zagrożenia a mimo to ogarnia mnie panika.
Strach...
Spędza sen z powiek.
Co teraz? Co robić?Jak żyć? Jak radzić sobie z tym co mnie czeka?
Co mnie czeka?
Ah dlaczego nie jestem pewnym siebie ekstrawertykiem.
Dlaczego brak mi odwagi.
A teraz tak dobrze mi w domku w ciepłym łóżeczku z dala od świata.
Dlaczego boję się dalej stawiać czoła światu?
Gdzie sie podział typowy młodzieńczy zapał?
Niezależność ?
Czy życie mnie przerośnie?
 

 
Pociągająca wizja przyszłości, coś wielkiego.
Wielkie wow.
Tymczasem jestem przerażona nieznanym, niewiedzą na temat świata.
Niewiedzą na temat swojej przyszłości.
Jak potoczy się moje życie, mój los?
Jak sobie poradzę, co mnie czeka?
Tak bardzo się boję że popełnie więcej błędów niż to konieczne.
Tak bardzo się boję, że sobie nie poradzę, że nie spełnię oczekiwań innych.
Że nie spełnie własnych oczekiwań.
Wyląduję na dnie, na błocie i nawet nie będę mieć siły się pdnieść.
Że po ludzku nie sprostam życiu.
Niczym przerażone dziecko...

I całą magię przyszłości szag trafił...


 

 
Czasem chciałabym żeby ktoś zauważył ile wysiłku wkładam w to aby nikt nie zobaczył co aktualnie przeżywam.
Nie chcę nikogo martwić więc wiele przeżywam sama w sobie, dusząc i walcząc.
Tylko czasem kiedy ktoś ,, przeżywa" swoje ,, problemy" które sam sobie stworzył bo mu się nudziło, mam ochotę powiedzieć ,, Co ty nie powiesz" z ironią w głosie.
Przeżywasz jak nie powiem co i gdzie.
Rozumiem gdybyś miał powód, nie mówię już że Twoje problemy są niczym w porównaniu z problemami innych. Bo każdy przeżywa to co czuje jak potrafi i nie każdy jest stworzony do przeżywania tego samego. Ale po co pieprzysz bez sensu, żeby ktoś tylko się zainteresował z udawanym współczuciem.
Irytujące zjawisko.
Ślepe społeczeństwo.
Zbyt wiele osób patrzy tylko na swój koniec nosa.
Obarczając swoim życiem życie innych.
Czasem mam ochotę pokazać, wykrzyczeć że nic kurwa w moim życiu nie jest tak bajkowe, nigdy nie byłam księżniczką, i nigdy nie spotkam księcia.
Ale nikt tego nie chce usłyszeć, a mi też to nie pomoże więc po co?
Dalej poradzę sobie, dusząc w środku problem w zarodku.
Przeżyję w sobie.
Schowam się i utworzę w wyobraźni bajkę gdzie w końcu będę księżniczką...
 

 
Nie prosiłam o pomoc.
Nie narzekałam.
Nie płakałam, nie smuciłam się,nie żałowałam.
Nie miałam powodu.
Ktoś wbrew mi, mojemu poczuciu bezpieczeństwa, systemowi potrzeb zaczął mi pomagać.
Ktoś zorganizował wszystko nie pytając mnie o zdanie.
Raczej pytając, ale po uzyskaniu negatywnej odpowiedzi jeszcze bardziej się postarał.
Nie sądziłam że potrzebuję pomocy, nie chciałam.Nadal tak sądzę. tylko dlatego, że na czymś mi nie zależało, ktoś pomyślał, że właśnie mi na tym powinno zależeć.
A teraz jestem jeszcze bardziej przerażona.
Brakiem kontroli, możliwości działania.
Co ze mną nie tak?
Ktoś mi pomaga a ja się boję...

 

 
Do czego dąży człowiek?
Kim jest, dla czego, dla jakich wartości i celów żyje?
Rodzimy się i po co?
Po co się uczymy, po co pracujemy, po co umieramy?
Czy bez tego wszystkiego nie byłoby prościej?
Moja pewna teoria wysnuta podczas niekończącej się przejażdżki, oglądania tego samego świata przez zaparowane okno głosi iż żyjemy tylko a raczej głównie dla miłości. Dla każdego miłość jest czym innym. Jest jej wiele rodzajów. Ja szukam takiej miłości a Ty innej.
Nawet nieświadomie. Nie wiem czy istnieje ktoś kto nie pragnie być kochanym. Nie spotkałam w każdym bądź razie takiej osoby. Możemy się zarzekać, ale nie wolno oszukiwać samych siebie. Chociaż dzieje się to często bez naszej woli i władzy. Prosty akt prokreacji jest miłością. Jakąś jej formą. Sposobem na zaspokojenie pustki w sercu. Dziury w którą trzeba coś wepchać aby było w końcu dobrze. Miłośc do drugiej osoby, Miłość drugiej osoby do nas. Matki, ojca, rodzeństwa, przyjaciół. Jest wiele rodzajów, wymiarów miłości.
Bez miłości nie było by sensu, poświęcenia.
Miłość, czym jest tak naprawdę. dlaczego tak wiele osób pragnie kochać i być kochanym?
Dlaczego tego potrzebujemy?

 

 
Zachodzące słońce oświetla ciepłymi promieniami szybę okienną. Pomarańczowo żółta barwa nie może się przebić przez mroźne kryształki. Bajkowe wzory. Kraina lodu, mroźna pani zwyciężyła. Mróz szczypiący w noc, marznące dłonie, zgrabiałe palce. I to słońce próbujące przebić się przez twardą i nieustępliwą taflę lodu, pięknych kształtów, niesamowitych śnieżynek. Czarujących serce wysublimowanym poczuciem piękna. Słońce znika powoli, ma coraz mniej siły aby dotrzeć do mnie przez szybę i lód na niej, ma coraz mniej czasu.
Jutro wstanie ponownie i powtórzy swój taniec na niebie, będzie to robić systematycznie aż nabierze wystarczająco siły aby do mnie dotrzeć. Obudzić mnie z pięknego mroźnego snu.
Powołać do życia.
 

 
Drżące ręce,nie mogę złożyć prostego zdania.
W głowie jedno coś zrobić, obmyśl plan, zrób coś!
Potem pytanie ale co?
Przeczucie, silny podmuch poruszający serce.
Intuicja.
Po co ja ją zwalczałam, nie słuchając słów własnego serca popadłam w tarapaty.
Zaraz ja?
Nie tak dosłownie. Cierpi ktoś kogo kocham,cierpi ktoś kto kocha ją. Na tyle cierpią dookoła, że zajmują się moim zdaniem, pierwsze tak twarde, stanowcze szukanie pomocy u niezaradnej mnie.
Boże! Co mam robić, jak pomóc.
Cierpliwością dojdę do wszystkiego, już wiem co zrobię na początek.
Dowiem się wszystkiego. Wiedząc znajdę remedium na dręczącą chorobę. A potem czy zechce przyjąc lekarstwo?
Siłą do niczego nie dojdę, nie złamię wolnej woli, nie zmuszę.
Nie stracę.
A czasu tak mało.Potrzebuję go.I co teraz? gorzko pytam samej siebie. Zanim dojdziesz odpowiedzi na pytanie ktoś inny uschnie z cierpienia. Jedyną pomocą cierpiącemu jest pomoc cierpiącej duszy kogoś innego.
Dlaczego ja nie doszłam do tego wcześniej, dlaczego mój umysł jest taki otępiały. Teraz działanie, szybko! Szybko !
Czuję się rozrywana od środka swoją niemocą, wolę cierpienia mojej duszy, wole słyszeć trzaski własnego serca bo wiem że sobie poradzę, nie mam wyjścia. Ale te dźwięki trzaskającego serca są okrutniejszymi.
To nie moje serce pęka, moje tylko trzeszczy.


http://b1.pinger.pl/aab6a76d262ae95962e43988268d3e86/pobranyplik.jpg
 

 
Fałsz tu, fałsz tam, fałsz dookoła.
Niczym oda.
Do miłości? Zdrowia?
Fałszu....?
Hejterski palec dotyka nas na co dzień. ,, Pokrzepiająca" dłoń ,, przyjaciela podnosi" z błota.
Wdeptując jeszcze bardziej w gówno w które nie wszedłeś sam.
Taki świat, tak już będzie. Tak ma być?
Kiedy coś trzeba pojawia się on z obwłaskawiającym, przymilnym uśmieszkiem ,,szczerej przyjaźni". Obwija się obślizgłymi palcami wokół szyi. Czerpie dopóki będziesz miał to czego pragnie. Uścisk pasożyta, chora relacja jednej korzyści. Sposób na życie?
Spryt? Czy zeszmacenie?
Gdzie jest granica, przekraczamy ją sami?
A co z nami? Jacy jesteśmy.
Nie ma sensu przyzwyczajać się do żywiciela, do pasożyta też nie. W końcu to chora relacja, biologiczny najeźdźca.
Pchła wysysająca krew z żywiciela zostawia w nim resztki życia aby móc go dręczyc dalej.
Ty nawet tego nie zrobisz.
Pożywisz się, weźmiesz to czego pragniesz.
A na koniec ukamienujesz,
wydasz osąd, na swojego żywiciela który stoczył się tam gdzie jest tylko dla Ciebie.
Tylko dla Ciebie.
Tracąc rozsądek...

  • awatar Gość: Spokojnie... Zdaje sie, życzenia nie rozumiesz i wydajesz pochopny osąd. Każdy ma prawo mieć swój punkt widzenia i ocenę danej sytuacji, co nie czyni go chyba gorszym, jesli cóż widzi inaczej niz Ty? Poza tym bądź ostrożnym z pochopnym rzucaniem kamieni, bo ... Możesz myślec o czymś zupełnie innym niz autor. Zbulwersowane wymaga dodatkowych pytań i wyjaśnień. Ostatnio przyjaciel zrugał mnie od leniwych nierobów i zepsutych księżniczek, gdy poprosiłam o pomoc - czy myslisz, ze to nie bolało?? I to jak... Chciałoby sie rzucić nie tylko jednym kamieniem, ale całym ich stosem, że tak pogardliwie odniósł sie do poczciwego przyjaciela - ale zatrzymałam sie - a moze jednak on nie do końca rozumie co mówi?? I wróciłam z wyjaśnieniami...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Widziałam Cię ponownie.Po tak długim czasie, nie można tego nazwać oczekiwaniem. Nie czekałam.
Nie tęskniłam? Nie chyba tak tego nazwać nie można, nie było to wyczekiwanie, okupione bólem oczekiwanie na twą osobę, na to aż Cię ujrzę.
Od pewnego czasu już tak nie jest.
Byłeś tak bliski, pół metra co to jest?
Tak odległy, jakbyś przebywał w odległej galaktyce.
Cisza pomiędzy nami.
Milion myśli, słów, kłótni w głowie.
Spokój, opanowanie, chłodna obojętność przy pożegnaniu.
Nie wyuczona, nie wyćwiczona.
Prawdziwa.
Stałam się zimna. Nie czuję do Ciebie żalu, wręcz przeciwnie.
Dziękuję za nowe doświadczenia, za to że z każdym dniem, który miną i mija uczę się na nowo.
Kształtuję siebie, moje pojęcie o świecie.
O Tobie.

  • awatar Lovely Mess: Był taki stan. szybko minął.
  • awatar Never Lose Hope96: Nie jest to takie straszne, sądziłam, że będzie gorzej. Ze mną, z moją psychiką, uczuciami. Z relacją pomiędzy nami. Może nie czuję szczęścia na jego widok, ale nie czuję już niechęci i bólu. Niechęci chyba nigdy nie czułam... Sama już nie wiem, co jest jakie.
  • awatar Emocjonalhard: A ja czekam kolejny rok. To co opisałaś to coś czego boję się najbardziej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Oh ciężko, wiem przecież, wiedziałam że tak będzie...
Wiedziałam, że kiedy się podniosę, motywacji i siły nie starczy na długo,
Jeszcze wlokę nogami, mając świadomość tym razem, że słabnę, tracę siły.Ale piękna jest ta świadomość ! Teraz przynajmniej jestem, czuję, wiem co się dzieje.
Nie jak lunatyk, niemy widz, obserwujący co dzieje się z moim życiem.Teraz ja jestem jego panem, ja nim żyję!
Nikt inny...Ja !
Ja mam władzę, ja dokonuję wyborów.
Tak jak wcześniej,
Ale tym razem świadomie, za każdym razem mniej lub bardziej.
Nowe wyzwanie.Tym razem dam radę.
Mimo słabości, mimo lęku o przyszłość, mimo wad.
Dam radę, teraz albo za kolejnym setnym podejściem.
  • awatar Emocjonalhard: Jak jest ciężko to znaczy, że idziesz na sam szczyt. Żyj kochana! Dobrze, że masz tą piękną świadomość że to Ty decydujesz. dasz radę ja też jestem tego pewna.
  • awatar 3 metros sobre el cielo: true <> http://panna15.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest dobrze,
Lepiej niż było.
Troszkę się zmieniło, troszkę zmieniło się we mnie.
Lżej, jakoś łatwiej można by rzec prościej.
Nie to że nie ma trudności.
Łatwiej je po prostu pokonać.
Jest siła, jest moc.
Jest ospanie i jednoczesna niechęć.
Swoista sprzeczność. Jedno powinno wykluczać drugie, ale tak jest łatwiej.
Daję radę, wszystko zaczyna się samo układać.
Potrzebny był czas.
A zniknął ból, smutek, słabość, strach.
Relacje same się naprawiają, problemy same się rozwiązują.
Czy to aby nie sen?
Motyw przemijania, coś się zaczyna i kończy.
Jak w literaturze i przyrodzie.
Jest idealnie, ciepło, miło i wspaniale. Aż tu ku zdegustowaniu bohatera wszystko samo zmienia się o 180 stopni. Wali się i psuje. Samo od siebie. Nieuchronne fatum, los tragiczny...
Co zależy od nas, a co nie?
Wszystko czy nic?
Jest w tym równowaga?
A to? Pytanie retoryczne? Hipoteza? Teza ? Co jest czym.

 

 
Enty dzień agonii...
Enty tydzień nieuzasadnionego bólu..
Enty raz analizuję to samo.
Bezskutecznie.
Mam coraz mniej siły. Coraz trudniej mi grać.
A przecież nie mogę przestać.
Mam dla kogo grać.
Mam przez kogo cierpieć.
Wszędzie kurwa ból i ból i tak kurwa enty miesiąc.
Pokrzepiająca myśl ,, to kiedyś minie, uda się jak zawsze, będzie kolorowo i bajecznie"
Tylko kiedy?
W tej chwili jest znośnie.
Witałam przeczucie, że mi się uda, że naprawię spalone mosty, zaprzepaszczone szanse.
A dziś obudziłam się na ziemi, witając się z realiami.
To nie dzisiaj i nie jutro.
Może za enty dzień, tydzień, miesiąc.
Za iks czasu.
W chwili kiedy witam się z podłogą, miłym chłodem, brakiem zaskoczenia, mam nadzieję, jak zawsze, ale coraz mniej siły.
Coraz mniej cierpliwości i zrozumienia.
Ból z czasem nie minął, przekształcił swą formę i znowu atakuje.
Z różnym natężeniem siły.
Ale co by nie było!
U mnie ,, jak zawsze dobrze"

I tak mi się już od tego kręci w głowie...


  • awatar Kochający Anioł: Smutny, ale cudowny wpis :C Jeżeli jesteś chętna zapraszam do siebie na wymienienie paru zdań :C
  • awatar Emocjonalhard: Chyba nie warto czekać. Chyba o bólu czas zapomnieć... Pisząc te słowa zdałam sobie sprawę, że rzadko kiedy mam takie dni jak dzisiaj i mam taki dobry humor, ale w tej chwili uważam, że najwyższy czas z tym skończyć i być szczęśliwym człowiekiem. Dasz radę. Musisz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
I jak zawsze nikt się nie zorientuje.
Powinnam grać w teatrze.
A tak...
Zapomniałam.
Już gram, ale nie wiem czy to dramat, czy komedia.
Więc po co informować o moim stanie kogokolwiek skoro zaraz mi przejdzie.
Ale na razie boli.
Tak cholernie boli!
Sama nie wiem co.Coś w środku.Zżera mnie tęsknota.
Ale za czym? Za kim?
Chyba za nim tęsknię, chyba nie poradziłam sobie z tym jak myślałam. Widziałam go dziś.Nie czułam motylków w brzuchu. Nie czułam nic.
Teraz czuję,ale to chyba nie to.
Mam nadzieję, ze to nie to.
Czuję coś czego nie potrafię określić.
Czuję ból, ale z jakiego powodu?!
Dlaczego?!


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Pożerająca pustka pozostała. Pragnienie rzeczy wielkiej zagubiło sie w labiryncie błędów,w gąszczu pragnień które mnie zgubiły.
Coś powoli zabija to co wspaniałe.
Ciemność roztacza wkoło swoje brudne macki i zagarnia coraz więcej.
Ludzi
Chwil
Uczuć.
I mimo szczęścia ogólnej powierzchowności. Kiedy zaczyna się dialog myśli pojawia się rozpacz.
Wszechobecny ból.Mrok przedziera się przez okopy serca.
Schować się, Nie czuć. Nie myśleć. Nie popełniać tych cholernych błędów, których nie potrafi się naprawić.
Upadać nisko, żegnać wszystko, chować głowę w dłoniach zbroczonych krwią życia. własnego życia.
Powolna cicha agonia poprzez niezrozumienie samej siebie.
Zniknęło wszystko co było. Teraz jest tylko pustka.
Nicość.
Czarna dziura w głowie i sercu.
Nie ma już serca.
Nie ma umysłu.
Skryły się w bezpiecznym miejscu.
Bezgłośny lament wyrywa się z ust.
Niknę.
Ale nie zniknę.
Gubię sie.
Ale ciągle tu jestem.
W pustce.
W bezuczuciowej formie życia.
Nikczemny przedstawiciel homo sapiens.
Z wadą fabryczną...



  • awatar Setton: Fajny blog! ;) Zapraszam do mnie!
  • awatar Your_Drug: Zapraszam na rozdanie, organizowane na moim blogu ;) Pozdrawiam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Aaaaach to boli.
Tak bardzo rozrywa serce, osamotnienie w towarzystwie.
Poczucie pustki i niechcenia wśród mnogich propozycji odwiedzenia.
Odrzucenie na własną wolę.
Nigdy więcej palenia znajomości, odpychania kochanych osób, dla kogoś kogo równie mocno kochamy.
Na siłę nikogo nie zatrzymam.
Ale tak bardzo pragnę tego jak było kiedyś.
Tak bardzo pragnę tej bliskości i wysłuchania, zrozumienia u kogoś kogo rozumiem.
Staram się.
Samej ciężko temu sprostać.
Staram się bo mój ból nikomu do szczęścia nie jest potrzebny.
Ale czasem czuję że nie dam rady bez wysłuchania.
Ja tylko będę mówić, Ty tylko słuchaj.
Tak jak i ja to robiłam, robię i zawsze będę robić.
Zawsze tu będę.
Znasz mnie, mój adres, wiesz wszystko.
Jak coś to wiesz w tym bólu zawsze będę, w razie czego zawsze pomogę, kiedy tylko zechcesz.
Mój ból schowam na rzecz Twoich zmartwień.
Nie zobaczysz i nie ujrzysz ich.
Przetrawie je głęboko w sobie i pomogę unieść Twój ciężar.
Nie złamię się.
Nie mogę.
Dam radę.
Bo muszę bo chcę, bo wierzę w to.
Ale nie jestem pewna czy na pewno uniosę to wszystko.
A teraz csiiiii..
To tylko krzyk rozpaczy...
Zaraz go uciszę.
I będę krzyczeć niemo.
Tak żeby nikt nie usłyszał.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mimo upływu lat i ilości przeżyć jakich doświadczyłam zdałam sobie nagle, że tak naprawdę mimo swojego wieku, mimo kanonu zachowania obowiązującego dla mojej osoby w świecie zachowuję się jak niedojrzała emocjonalnie, nieodpowiedzialna piętnastolatka. Gdy tak naprawdę większość moich rówieśników posiada poważne plany życiowe, swój bagaż doświadczeń nosi i przeżywa naprawdę honorowo ja bujam w wyidealizowanym wymyślonym przez samą siebie świecie i nic tak naprawdę nie wiem o życiu.
Kim jestem? Do czego dążę?
Ehhh... sama nie znam odpowiedzi na pytania które zadaję.
Brutalna prawda, że nic nie wiem o najbliższych mi osobach, że stwarzam sobie ich na podstawie wyobrażeń, budzi we mnie wstręt do samej siebie.
Jak mogłam ich tak zaniedbać, tak opuścić, niby żyję, ale gdzie? Czy z nimi w ich życiu?
Na której chmurce aktualnie się bujam?

 

 
Po czasie poznaję dopiero ilość straconych szansy i jakość przespanego życia.
Ogarniający mnie w tej chwili żal, smutek spowodowany własną głupotą zostanie przypudrowany,zakryty, po części wyparty przez umysł.
Bo ciężko żyje się ze świadomością utraconego życia, ale jeszcze ciężej jest toczyć nowe życie tkwiąc w przeszłości.
Gdyby tylko tak łatwo było zapomnieć to co nieistotne.
Z drugiej strony, przekornie, wbrew własnym postanowieniom chcę pamiętać o tym co było torturując masochistycznie własne ,,ja". Czy aby tylko dla przestrogi?
Walczyć z samemu ze sobą. A gdzie wewnętrzna zgoda?Gdzie poukładana logika? Gdzie w tym wszystkim ja?
 

 
Po raz kolejny zaczynając ze słomianym zapałem, nic nie robiąc.
Kolejny raz zakładam bloga, mając w planach dzielenie się przemyśleniami, poglądami, życiem.
Zobaczymy jak potoczy się najbliższa przyszłość.
Cała leniwa ja